Czy zawarlibyście umowę z ważnym kontrahentem w formie pliku głosowego?
Czytaj więcej
Dynamiczne ceny to coś, z czym każdy z nas zetknął się choć raz – bilet na koncert, który kosztował rano 150 zł, a wieczorem już 220 zł. Albo sukienka, która przez kilka godzin była „w promocji”, a potem wróciła do dawnej ceny. To nie przypadek – to efekt działania algorytmu, który automatycznie dopasowuje ceny w zależności od konkretnych parametrów.
W świecie handlu to coraz popularniejsze narzędzie. Umożliwia szybkie reagowanie na popyt, sezon, pogodę czy... porę dnia. Ale czy taka elastyczność jest zawsze zgodna z prawem? I czy trzeba o niej informować klientów?
W tym artykule wyjaśniamy, czym są ceny dynamiczne, czym różnią się od cen spersonalizowanych i jakie zasady obowiązują przy ich stosowaniu. Pokazujemy, gdzie kończy się sprytna strategia, a zaczyna ryzyko naruszenia prawa – z punktu widzenia przepisów o ochronie konsumentów i uczciwych praktykach rynkowych.
Choć brzmią podobnie, cena dynamiczna i spersonalizowana to dwa zupełnie różne podejścia do ustalania cen. Warto je rozróżniać – nie tylko ze względu na strategię sprzedaży, ale też na obowiązki prawne, jakie się z nimi wiążą.
Cena dynamiczna to taka, która zmienia się automatycznie w zależności od różnych czynników – na przykład pory dnia, ilości dostępnych produktów, pogody czy liczby osób odwiedzających stronę. Co ważne, te zmiany dotyczą wszystkich klientów. Przykład? Cena biletu lotniczego, która rośnie, im bliżej daty wylotu.
Z kolei cena spersonalizowana jest dostosowana do konkretnego klienta. Tu w grę wchodzą dane o wcześniejszych zakupach, historii przeglądania, lokalizacji, a czasem nawet urządzeniu, z którego ktoś korzysta. Efekt? Dwie osoby mogą zobaczyć ten sam produkt w tej samej chwili – ale w różnych cenach.
Bo w przypadku ceny spersonalizowanej przedsiębiorca musi poinformować klienta, że taka personalizacja ma miejsce. Tak mówi art. 12 ust. 1 pkt 5a ustawy o prawach konsumenta. W przypadku ceny dynamicznej – obowiązku informowania nie ma, o ile nie ogłasza się przy tym promocji.
W skrócie:
I tylko ta druga wymaga dodatkowego komunikatu dla konsumenta.
Tak, dynamiczne ustalanie cen jest legalne. Żadne przepisy nie zakazują automatycznego dopasowywania ceny do sytuacji rynkowej. To narzędzie, które może być bardzo skuteczne, jeśli dobrze się z niego korzysta.
Tutaj jednak pojawia się ważne „ale”: sam sposób ustalania ceny to jedno, a sposób, w jaki informujesz o niej klientów – to drugie. I to właśnie komunikacja może wpędzić Cię w kłopoty.
Przykład? Jeśli Twoja strona pokazuje produkt z przekreśloną ceną i napisem „teraz taniej”, to jest to ogłoszenie o obniżce. A zgodnie z prawem (art. 6a dyrektywy 98/6/WE), w takiej sytuacji musisz podać najniższą cenę z ostatnich 30 dni przed tą obniżką. Nawet jeśli cena zmieniała się dynamicznie.
Inaczej mówiąc:
I tu właśnie wielu przedsiębiorców wpada w pułapkę. Bo komunikaty typu „okazja dnia”, „super promocja tylko dziś” albo przekreślone ceny, które w rzeczywistości pojawiają się codziennie – mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd. A stąd już tylko mały krok do nieuczciwej praktyki rynkowej.
Podsumowując – z samą dynamiczną zmianą ceny problemu nie ma. Problem pojawia się, gdy próbujesz ją „sprzedać” jako wyjątkową okazję, a w rzeczywistości to tylko jedna z wielu zmian w ciągu dnia.
Ustalanie cen w czasie rzeczywistym to jedno, ale gdy zaczynasz o tych cenach informować – wkraczasz na terytorium obowiązków informacyjnych. A to oznacza, że zachować szczególną ostrożność przy komunikowaniu obniżek cen.
Zasada jest prosta: jeśli ogłaszasz promocję (czyli w jakikolwiek sposób sugerujesz, że cena jest niższa niż była), musisz pokazać najniższą cenę z ostatnich 30 dni przed obniżką. Tak mówi art. 6a dyrektywy 98/6/WE (zmienionej przez tzw. dyrektywę OMNIBUS) i polskie przepisy.
I nie chodzi tylko o oczywiste hasła w stylu „-20%” czy „teraz taniej”. Wystarczy, że użyjesz takich słów jak „okazja”, „promocja”, „Black Friday” albo „rabat” – to wszystko są ogłoszenia o obniżce. Jeśli ich używasz, musisz podać, jaka była najniższa cena w ciągu 30 dni przed tą „okazją”.
Co więcej:
Jest jednak wyjątek. Jeśli zmieniasz cenę dynamicznie, ale nie ogłaszasz przy tym promocji, to nie musisz przekazywać żadnych dodatkowych informacji. Przykład? Cena produktu na stronie zmienia się w zależności od godziny, ale nie ma tam żadnego napisu o obniżce. W takiej sytuacji nie trzeba podawać ceny z 30 dni – bo z punktu widzenia prawa nie ma „obniżki”.
Wniosek? Nie każdy spadek ceny to promocja, ale jeśli ją tak zakomunikujesz – musisz zagrać zgodnie z przepisami.
Dynamiczne ustalanie cen to użyteczne narzędzie – pod warunkiem, że wiesz, jak się nim posługiwać. Poniżej przedstawiamy kilka prostych, ale ważnych zasad, które pomogą Ci korzystać z tej strategii bez ryzyka prawnych problemów:
Jeśli Twoje ceny faktycznie są dynamiczne – powiedz o tym. Wystarczy krótka informacja typu:
„Cena może się zmieniać w zależności od dostępności i popytu.”
Dzięki temu klient nie poczuje się oszukany, gdy rano coś kosztowało 80 zł, a wieczorem 100 zł.
Zdarza się, że przedsiębiorcy traktują każdą niższą cenę jako okazję i oznaczają ją jako „promocję”, „rabat” czy „wyprzedaż”. Ale jeśli cena zmieniła się tylko z powodu algorytmu, a nie jako część konkretnej akcji promocyjnej – nie nazywaj tego obniżką.
Dlaczego? Bo wtedy wchodzą w grę obowiązki informacyjne, np. konieczność pokazania najniższej ceny z 30 dni.
Jeśli pokazujesz starą cenę i nową niższą, to według przepisów to jest ogłoszenie o obniżce ceny – i musi być zgodne z art. 6a dyrektywy OMNIBUS. Czyli:
Samo słowo „okazja” albo grafika z zegarem odliczającym czas może wywołać wrażenie, że mamy do czynienia z ograniczoną, specjalną promocją. UOKiK jasno mówi: jeśli promocja trwa bez przerwy lub „odświeża się” co kilka dni, może to wprowadzać w błąd.
Lepiej postawić na transparentność – nawet jeśli nie brzmi tak efektownie.
Czasem dynamiczne ceny ustalają się automatycznie – i tu warto mieć kontrolę. Upewnij się, że Twój system nie różnicuje cen np. po lokalizacji, urządzeniu czy historii zakupów bez poinformowania o tym klienta. Inaczej możesz nieświadomie wpaść w personalizację ceny – a wtedy masz dodatkowe obowiązki informacyjne.
Dynamiczne ceny nie są zakazane. Wręcz przeciwnie – to legalne i skuteczne narzędzie. Ale prawo wymaga jednej rzeczy: uczciwości wobec klienta. Nie musisz zdradzać całej strategii, ale powinieneś jasno przekazać, z czym klient ma do czynienia.
Dynamiczne ustalanie cen to ogromna szansa – można lepiej zarządzać popytem, szybciej reagować na rynek, a przy tym zwiększyć marżę. Ale żeby ta przewaga nie zamieniła się w problem prawny, warto pamiętać o jednej podstawowej zasadzie: nie chodzi tylko o to, jak ustalasz cenę, ale jak ją przedstawiasz klientowi.
Jeśli komunikujesz promocję – musisz być transparentny. Jeśli ceny zmieniają się same – nie udawaj, że to jednorazowa okazja. Klienci nie lubią sztuczek, a UOKiK jeszcze mniej.
Prawo daje Ci elastyczność. Korzystaj z niej mądrze – i pamiętaj, że uczciwość w komunikacji to dziś nie tylko obowiązek, ale też najlepszy sposób na budowanie zaufania.
Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Stypendystka na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Padwie we Włoszech (Università degli Studi di Padova). Członek Wielkopolskiej Izby Adwokackiej.